Obserwatorzy

Oriflame, base & top coat

Cześć!



Baza zamknięta w typowej szklanej buteleczce o pojemności 7ml. Pędzelek jest bardzo wygodny, sprawia, że aplikacja jest prosta i przyjemna.
Bardzo szybko schnie i jest wydajna.
Niestety w połowie buteleczki można już tylko wyrzucić. Zaczyna wtedy gęstnieć i jest jeszcze możliwa do używania, ale po pomalowaniu lakierem tworzą się nieestetyczne bąbelki. Potem baza zaczyna się ciągnąć niteczkami za pędzelkiem, co już zupełnie uniemożliwia normalnie korzystanie.
Kosztuje 22zł w Oriflame.

Uważam, że baza nie jest warta swojej ceny. Niespecjalnie wydłuża żywotność lakieru, po jakimś czasie zaczyna pogarszać jego wygląd. O wiele lepiej kupić prostą bazę z Lovely za 7zł.

Znacie tę bazę? 
Buziaki!

Catrice Camouflage

Witacje!
Dziś chciałabym Wam przekazać moją opinię na temat sławnego kamuflażu Catrice. Ten produkt już od jakiegoś czasu króluje w wielu postach, ja sama od dawna chciałam go kupić, jednak ciężko było dostać najjaśniejszy odcień. W końcu jakiś czas temu napotkałam go i od razu wylądował w koszyku :)



Kamuflaż jest w małym 3-gramowym, plastikowym pojemniczku z zakręcanym zamknięciem. Produkt był zabezpieczony kawałkiem taśmy, co jest dużym plusem, bo mamy pewność, że nikt sobie w nim nie grzebał.
Korektor ciężko się nabiera pędzelkiem, lepiej zrobić to palcem, niż się męczyć.
Mam odcień 010 Ivory, który wydaje się jasny, na zdjęciach wychodzi jasno, ale jak przyjdzie to nakładania na twarz, to jednak jest trochę ciemniejszy. 
Konsystencja jest gęsta, kremowa, raczej ciężka. Łatwo się rozciera na skórze.
Kamuflaż jest trwały, na niewystających niedoskonałościach trzyma się wiele godzin, jednak na wypukłościach może się ścierać szybciej.
Krycie jest świetne, jedna warstwa dobrze sobie radzi, dwie powinny zakryć wszystko. Niestety podkreśla suche skórki.
Zaletą kamuflażu jest na pewno to, że nie zapycha.


Kamuflaż kosztuje około 13zł.
Dostępny w Naturze.


Znacie ten kamuflaż? Używacie go?
Buziaki!


Piękne paznokcie - olejowanie

Cześć!
Kiedyś już pisałam o olejowaniu włosów (o tutaj). Teraz nadszedł czas na kolejną możliwość zastosowania olejów: olejowanie paznokci.

Olejowanie paznokci stało się już dość popularne, wiele osób docenia dobroczynne działanie olejów.
Ja sama wręcz uzależniłam się od ich wcierania. W wolne dni, kiedy zostaję w domu, potrafię cały dzień co chwilę wcierać olejek w paznokcie. Zwykle robię to przy oglądaniu seriali ;)

Efekty olejowania:
Olej nawilża paznokcie, sprawia, że stają się mocniejsze i bardziej elastyczne, co zmniejsza szanse na złamania. Przyspiesza wzrost paznokci i rozjaśnia przebarwienia.

Jak olejować?
Istnieją dwie szkoły (co najmniej ;) ) olejowania:
- moczenie paznokci w misce z olejem
- wcieranie olejków 
Moim zdaniem druga metoda jest dużo wygodniejsza, łatwiej mi pędzelkiem rozsmarować olej na paznokciach i potem spokojnie wcierać niż przez 15 minut trzymać rękę w misce. Poza tym jest to duża oszczędność, bo zużywamy tylko tyle, ile potrzebujemy, co jest trudniejsze przy moczeniu.

Czym olejować?
-gotowe olejki
Na rynku wiele jest gotowych mieszanek. Na przykład oliwka do paznokci z Inglota, oliwka Eveline (moja recenzja) i wiele wiele innych.



-oleje np. oliwa z oliwek, olej ze słodkich migdałów, olej rycynowy albo mieszanki np Babydream fur Mama



Ja sama lubię robić sobie domowe mieszanki (np taka). Używam do nich buteleczki po multiodżywczej oliwce Eveline. Już niedługo napiszę o mojej kolejnej kompozycji olejków. :)


Olejujecie panzokcie? Używacie gotowych mieszanek czy eksperymentujecie w domu?
Buziaki!




Maybelline Colorama, czyli jak bardzo się zawiodłam.

Witajcie!

Lakiery z serii Colorama znam już od jakiegoś czasu, raczej je lubiłam, ale ten niestety nie spełnił moich oczekiwań.


Idealna biel zachęciła mnie do zakupu na -40% zniżkach w Rossmannie. Myślałam, że będzie pięknie, jak bardzo się zawiodłam..
Lakier zamknięty w typowej dla Coloramy buteleczce, którą bardzo lubię. Pędzelek jest wygodny, ułatwia aplikację lakieru. 
Ale tu chyba kończą się zalety tego lakieru. Niestety jest ogromnie niewydajny ze względu na bardzo złe krycie. Przy 4 (CZTERECH) warstwach wciąż prześwituje. Wiem, że tak się zdarza przy białych lakierach, ale nie cierpię prześwitów, więc dla mnie to ogromna wada.
Ilość warstw potrzebnych do minimalnego krycia sprawia, że schnięcie lakieru bardzo się wydłuża. Kilka godzin po pomalowaniu położyłam się spać i obudziłam się z odciskami na paznokciach (co widać na zdjęciu poniżej). 
Dodatkowo lakier bardzo rozlewa się po skórkach. Ostatnio trochę je zaniedbałam i urosły, ale i tak nie powinno się tak dziać. Lakier pokrył część skórek, próbowałam trochę to naprawić, ale efekt niezbyt estetyczny (co również widać na zdjęciu).




Niestety nie mogę polecić tego lakieru. Pozostaje mi szukać dalej idealnej bieli, która będzie dobrze kryła.
Swoją drogą wiem, że moje paznokcie nie wyglądają zbyt imponująco, ale wciąż są w fazie zapuszczania po okropnym czasie łamania. Mam nadzieję, że wybaczycie ich krótkość ;)

Znacie jakieś białe lakiery, które dobrze kryją i są warte polecenia?
Buziaki!





Oriflame, żel pod prysznic

Cześć!



Z pozoru zwykły żel, ciekawy zapach, ładny kolor.
Ale tu pierwsze zaskoczenie - żel złuszczający a drobinek w środku tyle co nic. (Wybaczcie jakoś zdjęcia, ale najlepiej ukazywało biedę, którą zobaczyłam w butelce)


Opakowanie to plastikowa butelka 400 ml z zamknięciem typu klik. Prosta, nieźle leży w dłoni, nie ucieka z mokrych rąk. Szata graficzna też przyjemna, kolorowa, ładne malinki przyciągają wzrok.
Zapach całkiem sympatyczny, ale raczej bez cudów.
Konsystencja płynna, średnio wydajna. Ale długo się męczyłam, żeby go skończyć wreszcie.
Działanie z początku wydaje się nijakie, potem coraz gorzej. Ale zaczynając od początku. Sam żel rozprowadzany dłonią nie ma szans na żadne zdzieranie, te kilka żałosnych drobinek bardziej pomizia skórę niż ją złuszczy.
Nie byłoby to takie złe, gdyby nie fakt, że okropnie wysusza skórę.

Żel kosztuje 24 zł. Moim zdaniem zupełnie nie jest wart swojej ceny.

Miałyście ten żel? Lubicie kosmetyki Oriflame?
Buziaki!

Kosmetyk wielofunkcyjny - cielista kredka do oczu (Kohl pencil nude by Oriflame)

Cześć!
Jestem zaskoczona taką ilością obserwatorów. Widzę, że rozdanie przyciągnęło wiele z Was. Mam tylko nadzieję, że nie jesteście tu tylko z powodu rozdania, ale także dlatego, że spodobał Wam się mój blog i macie zamiar ze mną zostać. ;)


Dziś o czymś, co odkryłam całkiem niedawno. Pewnie wiele z Was zna takie kredki i te triki, ale pomyślałam, że warto o nich wspomnieć, bo może komuś podpowiem coś fajnego jednak.
Mowa o cielistej (czy też nude) kredce.

Po pierwsze: kreska na linii wodnej. Biała kredka odznacza się i wygląda nienaturalnie, zaś cielista pięknie otwiera oko i ukrywa zaczerwienienia.
Po drugie: pod łuk brwiowy. Bardzo fajnie podkreśla brew, zwraca na nią większą uwagę.
Po trzecie: obwódka ust. Przy obrysowaniu linii ust kredka optycznie je powiększa (oczywiście należy pamiętać o roztarciu kredki ;) ).
Po czwarte: wyrównanie kolorytu powieki i baza pod cienie do oczu.

Powyższe możliwości przekonały mnie, że koniecznie muszę zaopatrzyć się w to cudeńko.
Moja kredka jest z Oriflame.


Co tu o niej mówić, kredka jak kredka :)
Wybrałam ją, bo spodobał mi się odcień. Wiele jest cielistych kredek na rynku, ale różnią się od siebie często bardzo znacznie. Ta konkretna wydała mi się odpowiednia i nie zawiodłam się.
Jej cena to 19 zł, nie wydaje mi się, żeby był to majątek.
Kredka jest dość miękka, delikatna. Głównie używam jej na linię wodną i bardzo dobrze sprawdza się w tej roli. Nie drażni oka przy malowaniu, nie uczula. Doskonale maskuje zaczerwienienie, co jest dla mnie ratunkiem każdego ranka, kiedy widzę czerwone obwódki wokół gałki ocznej.
Utrzymuje się całkiem nieźle, nie mam zastrzeżeń. :)



Znacie wypisane triki? Używacie kredek nude? :)
Buziaki!

Rozdanie

Witajcie!

Dziś mam niespodziankę :) Na facebooku ruszyło rozdanie z produktami ze sklepu Skarby Syberii. 
Wszystkich serdecznie zapraszam do wzięcia udziału, bo nagrody naprawdę fajne :)

ROZDANIE KLIK





Buziaki!

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...