Obserwatorzy

Love 2 mix organic, maska odżywcza do zniszczonych włosów




W końcu udało mi się wypróbować maskę, o której od tak dawna marzyłam :) 






Tubka 200ml, czarna, ładna, z tyłu jakieś informacje po rosyjsku, ale jest naklejka po polsku. Opakowanie jest zrobione z miękkiego plastiku, łatwo wydobyć produkt. Zamknięcie typu klik.
Zapach jest ładny, kojarzy mi się z jakimiś perfumami. Ale nie jest nachalny, niestety nie czuć go za bardzo na włosach po zmyciu.
Konsystencja jest niezbyt gęsta, ale mimo to odżywka jest dość niewydajna. Lubię mieć poczucie, że mam odżywkę na włosach, a tu trzeba nałożyć sporo a i tak za bardzo nie czuję jej obecności. Pewnie z czasem nauczę się jej odpowiednio używać, ale trudno mi jest pokryć wszystkie włosy małą ilością.
Jednakże działanie wynagradza słabą wydajność. Odżywkę trzymałam na włosach kilka minut, przy zmywaniu czułam, że są miękkie i przyjemne. Po wyschnięciu włosów ujrzałam efekt, który przewyższył moje oczekiwania. Lśniące, miękkie i gładkie. Po prostu świetny produkt, który robi na moich włosach dokładnie to, czego chcę :)
Odżywka kosztuje coś koło 20zł.

Moja pochodzi ze sklepu Skarby Syberii.

Miałyście tę maskę? Lubicie rosyjskie kosmetyki?
Buziaki!

Bentley Organic, Calming Body Lotion


SKŁAD:


Skład jest po prostu piękny. Pełno ekstraktów i olejków, jak pisze producent 90% składu to organiczne składniki.
Opakowaniem jest plastikowa buteleczka 50ml (dostępna jest jeszcze wersja 250ml). Zamknięcie jest zakręcane, za czym nie przepadam, ale nie sprawia problemów. Za to dziura, przez którą wydobywamy balsam jest trochę za duża. Zakładając, że używamy balsamu do całego ciała, myślę, że może być odpowiednia, ale ja używam kremu do rąk, ze względu na jego niewielką pojemność i wtedy zwykle trochę za dużo mi go wychodzi.


Konsystencja jest przeciętna, nie za gęsta nie za rzadki.
Zapach jest jedną z wad kremu, nie jest zbyt piękny. Ale w gruncie rzeczy nie ma tam dodawanych zapachów, więc woń jest po prostu naturalna. Jednak po chwili go już nie czuć, więc tak czy inaczej da się to przeżyć :)
Działanie jest świetne. Wynagradza mi i zapach i trochę niewygodne wydobywanie produktu. Po pierwsze wchłania się błyskawicznie. Wcieram krem w ręce i po chwili mogę robić wszystko. Krem nie zostawia tłustej warstwy na dłoniach. Pozostawia za to niesamowicie miękką i gładką skórę.

Ogólnie rzecz biorąc jestem bardzo zadowolona z tego kremu i żałuję tylko, że jest go tak mało ;)
Opakowanie 250ml kosztuje prawie 40zł (przynajmniej taki znalazłam), prawdopodobnie zdecyduję się na nie i będę używać jak teraz - do rąk. :)


 Znacie kosmetyki tej firmy? Co sądzicie o naturalnych kosmetykach?
Buziaki!





Lovely, nail care i czosnek

Dziś chciałabym wspomnieć o dwóch rzeczach. Zainteresowanych zapraszam :)


Pierwsza rzecz to utwardzacz do paznokci Lovely Nail Care, nail hardener for weak nails.
Możemy ją zakupić między innymi w Rossmannie, za jakieś 7zł. 
Jak widać na zdjęciu buteleczka jest niewielka, ale zawiera dość standardową ilość 11ml. 
Pędzelek jest wygodny w użyciu, w połączeniu z konsystencją nie sprawia problemów w aplikacji. Na pewno plusem jest również to, że zdążyłam zużyć zanim zaczęła gęstnieć.
Produktu używałam jako bazy pod lakier, nakładałam dwie warstwy. Niestety żadnego utwardzenia nie zauważyłam, ogólnie zero działania. Chronił paznokcie przed przebarwieniem lakierami kolorowymi i tyle.
Aczkolwiek za taką cenę nie spodziewałam się cudów, kupiłam go tylko jako bazę, więc jestem zadowolona.



Przechodząc do drugiej części postu, pewnie zastanawiacie się, co to jest takie żółte w butelce na zdjęciu.
Otóż jest to czosnek.

CZOSNEK

Już dawno temu przeczytałam o tym, że czosnek wcierany w paznokcie lub dodawany do odżywki to paznokci (czy też w moim przypadku bazy pod lakier) może zrobić wiele dobrego na naszych paznokciach. Jestem fanką wszelkich domowych sposobów, ale wiedziałam, że czosnku wcierać nie chcę, bo kiedy dotykam się czosnku, jego zapach pozostaje mi na palcach co najmniej cały dzień. 

Ale pomyślałam, że nie zaszkodzi dorzucić go do bazy.
Zapach - wyczytałam, że zapach lakieru skutecznie niweluje zapach czosnku, w tym przypadku niestety nie do końca się tak stało. Zapachy się wymieszały i powstał dziwny, czosnkowo-jakiś zapach. Nie był wyczuwalny z daleka, ale jeśli chciałam podrapać się po twarzy, to go czułam. 
Działanie - czosnek ma wzmacniać paznokcie i przyspieszyć ich wzrost. Rzeczywiście, myślę, że coś tam ten czosnek dawał, bo udało mi się wyhodować paznokcie niezłej długości, które rzeczywiście się trzymały i nie łamały co chwilę. 

Myślę, że naprawdę warto wypróbować tę metodę. Zapach nie jest zabójczy, a może naprawdę pomóc.
Znałyście wcześniej metodę z czosnkiem? Może znacie inne, ciekawe sposoby na mocne paznokcie za małe pieniądze? :)
Buziaki!





Pasta cynkowa

Witajcie!
Dziś o kolejnym sprzymierzeńcu w walce z wypryskami :)



SKŁAD



Pasta jest moim kolejnym odkryciem, którego dokonałam z pomocą internetu. Skoro widziałam wpisy o cudownej paście, która likwiduje wypryski, pomyślałam, że muszę ją mieć. A co z tego wyszło?

Cena: niecałe 3zł
Dostępność: pewnie w większości aptek możemy ją znaleźć
Opakowaniem jest plastikowe pudełeczko 20g. Z nakrętki wystaje taki mały cypelek, być może to nim powinno się otwierać pudełko, ale ja go nie potrafię używać? W każdym razie ja po prostu odkręcam nakrętkę. 
W środku znajdziemy gęstą, białą pastę, która jest taka średnio-tłusta. Nie nakładałabym jej pod makijaż, ale nie świeci się, palce nie są tłuste po użyciu. 


Pasta rzeczywiście przyspiesza gojenie wyprysków (tych na skórze, podskórnych za bardzo nie rusza), często wystarczy, że posmaruję krostkę wieczorem i rano jest o niebo lepiej.
Kiedy używałam pasty częściej, na większą powierzchnię na twarzy, potrafiła trochę za bardzo wysuszać skórę, więc nie polecam tego robić. Punktowo nie robi żadnej krzywdy.
Minusem tej pasty jest to, że nie wchłania się w skórę, działa powierzchniowo i zasycha na skórze, więc rano wciąż mamy białe plamy na twarzy. Jeśli mamy zasuszone wypryski (robi się taki strupek) trzeba uważać, żeby ich nie uszkodzić (nie zerwać strupka), bo potem znowu trzeba leczyć od początku. Dlatego zmywanie zasuszonej pasty może być trochę problematyczne. Ale ja po prostu przykładam mokry wacik i trzymam chwilę, zwykle pasta schodzi.

Jest to kolejny produkt, który mogę polecić :)

Kto zna tę pastę? Może macie jakieś inne fajne, tanie produkty na wypryski?
Buziaki!

Złamany paznokieć? Essence FIX IT nail glue

Cześć!
Dziś o czymś, co może Was poratować w jednej z małych tragedii kobiety, czyli przy złamaniu paznokcia.
Mała historyjka obrazująca działanie :)

Otóż kiedyś miałam taaakie długie paznokcie:

Ale pewnego dnia spostrzegłam, że jeden z nich ma pęknięcie w połowie długości, takie dość spore. Przerażona (no cóż, bardzo długo nad nimi pracowałam) natychmiast włączyłam wyszukiwarkę i szukałam ratunku. Sposób z kawałkiem chusteczki czy też torebki od herbaty kiedyś już próbowałam wykorzystać i wcale nie działał. Więc pomyślałam o kleju do paznokci.
No i wyszło:



Dostępny w szafach Essence czyli na pewno w Naturze i chyba w Hebe
Cena: około 10zł

UWAGA skleja skórę w ciągu kilku sekund, trzeba być bardzo uważnym, żeby sobie czegoś nie skleić przypadkowo

Zapakowany w plastikową butelkę, ma 8g. Klej zaopatrzony jest w wygodny pędzelek, który pozwala precyzyjnie nałożyć produkt.
Zapach jest dość drażniący, lepiej za bardzo go nie wdychać.
Schnięcie trwa kilka sekund, także wszystko szybko się dzieje.


Trwałość jest trudna do określenia, producent nie określa jak długo klej ma trzymać nasz paznokieć na miejscu. U mnie trzymał się kilka dni, przetrzymał wszystko aż do imprezy, gdzie gwałtownie szukałam czegoś w torbie, potem wsadziłam rękę do kieszeni w spodniach i na końcu ujrzałam to:


Także wychodzi na to, że klej jest po prostu rozwiązaniem tymczasowym, kiedy przed jakąś imprezą czy też ważnym wyjściem chcemy mieć długie paznokcie, ale nie ma co liczyć, że będzie się trzymał tygodniami.

Macie jakieś inne sposoby na złamany paznokieć? A może po prostu poprzestajecie na kleju albo znacie cudowny sposób jak tych paznokci nie łamać?
Buziaki!


Maść ochronna z witaminą A

Witajcie!



Uwielbiam produkty wielozadaniowe. Zwłaszcza kiedy są bardzo tanie. Jednym z takich produktów jest właśnie maść ochronna z witaminą A.

Substancja czynna: witamina A 800j.m./g
Substancje pomocnicze: wazelina biała, Palsgaard 0291, aromat cytrynowy, woda oczyszczona.
Witamina A odmładza, ujędrnia i rozjaśnia skórę. Wspomaga regenerację naskórka.
Palsgaard 0291 jest emulgatorem, który ma za zadanie wymieszanie składników i ułatwienie aplikacji.

Cena: 3.50zł
Dostępność: ja kupiłam w aptece DOZ, ale myślę, że jest dostępna w większości aptek, jest także wSuperpharm

Opakowanie jest jak w każdej zwykła maść, dlatego też lubi się czasem przedziurawić, co jest dość problematyczne w przypadku tej maści (zresztą pewnie przy każdej maści jest to problem), ale u mnie jedna dziurka się zrobiła po długim czasie stosowania już przy końcówce maści.
Jednak przy nowej tubce jest jeszcze jeden problem, przy naciśnięciu nawet lekkim zdarza się, że wypływa nam zdecydowanie za dużo produktu. Po jakimś czasie ten problem znika, ale zawsze się gdzieś posmarowałam tym nadmiarem i przyzwyczaiłam się do tego.
Konsystencja jest gęsta, tłusta, taka klejąca. Starałam się ją oddać na zdjęciu, ale nie wiem, czy to Wam w jakikolwiek sposób pomoże.


Zapach jest cytrynowy (w końcu aromat cytrynowy ma), niezbyt mocny, nie lubię cytrusowych zapachów, ale ten mi specjalnie nie przeszkadza.

No i gwóźdź programu czyli:

Zastosowania
  • doskonale nawilża wysuszoną, podrażnioną skórę. Koi podrażnienia i nawilża. Pomaga przy suchych skórkach (ale wszystko z umiarem, czytałam, że u niektórych były niefajne efekty. Wszystko zależy od skóry)
  • jako krem pod oczy: już po kilku zastosowaniach zauważyłam rozjaśnienie cieni pod oczami, skóra jest miękka, jędrna i nawilżona. (wklepuje się tylko w miejsce kości jarzmowej! nie wyżej, bo maść może wyemigrować do oka i spowodować podrażnienie)
  • na paznokcie: uratowała moje paznokcie i skórki po masakrze z Eveline 8w1. Doskonale nawilża, wydaje mi się, że pomaga też na takie bruzdki w paznokciach. Po regularnym wcieraniu skórki są delikatne, miękkie i bez problemu dają się odsuwać, praktycznie nie narastają na płytkę (ja nawet nie musiałam odsuwać skórek od bardzo dawna). 
  • w czasie kataru doskonale łagodzi skórę na nozdrzach, która lubi być czerwona i podrażniona (w zasadzie zalicza się do punktu pierwszego, ale chyba warto to wyróżnić)
  • świetnie działa na usta zimą, raczej nie wychodzę z nią na dwór, ale jeśli skóra trochę pierzchnie, czy też zaczyna piec, jest wysuszona, wystarczy posmarować cienką warstwę maści i już niedługo cieszymy się miękkimi, nawilżonymi ustami (zresztą w lato też można)
  • w zimę ręce wystawione na niekorzystne warunki atmosferyczne mogą myć suche, trochę podrażnione, wystarczy w masować w nie odrobinę maści i ręce są nawilżone, miękkie i gładkie 
  • dobrze działa też na stopy i rogowaciejący naskórek (mam na myśli głównie pięty)
  • jeśli ktoś ma suche łokcie i kolana to również polecam
  • podobno doskonale łagodzi podrażnienia po depilacji/goleniu (tego jeszcze nie sprawdzałam, bo w tym celu używam Pilarixu)
Zapomniałam jeszcze wspomnieć o wydajności, która jest niesamowita. Mam tą maść od bardzo długiego czasu i teraz już jest na wykończeniu, ale myślałam, że nigdy się nie skończy ;) Mimo ewentualnych niekontrolowanych wypływów tubka jest jak studnia bez dna.

Podsumowując, myślę, że każdy powinien mieć tą maść u siebie w domu, jak nie przypasuje do jednego problemu, to na pewno poradzi sobie z drugim. Za taką cenę można szaleć. :)
A tu mały dowód, że ta maść jest tak dobra, że kupuję kolejną:


Znacie tą maść? A może znacie jeszcze inne jej zastosowania?
P.S. mam problem z komentowaniem, za każdym razem kiedy wciskam odpowiedź, to mnie wrzuca na górę strony. Okropnie to denerwujące :/ Widziałam wpisy, że inni też tak mają?
Buziaki!


Co nowego?

Witam wszystkich bardzo serdecznie!
Jako że dziś niedziela, to bardzo leniwie napiszę o tym, co nowego się u mnie pojawiło w zeszłym tygodniu.

Po pierwsze prezent od Karoliny z bloga Pasje Karoliny
Karolina wysłała mi balsam z Bentley Organic, tester podkładu rozświetlającego Annabelle minerals (ukłony w stronę Karoliny za doskonały wybór) oraz kilka wosków YC.

Woski zdobyły sporą popularność w blogosferze, więc raczej nie będę kazała czytać Wam kolejnych recenzji poszczególnych zapachów. Powiem tylko, że moim faworytem jest Snowflake cookie.
I wspomnę, że myślałam, że woski marnie pachną, ale wystarczy niewielki kawałek (mam mały kominek) i zapach roznosi się po całym (!) mieszkaniu. Więc na pewno będę kupować kolejne, kiedy te się skończą :)





Drugim zestawem nowości jest prezent od sklepu Skarby Syberii, który sprawił mi ogromną radość, bo zostałam zapytana o preferencje i dostałam dokładnie to, czego mogłabym chcieć. Także wielkie dzięki


Chciałybyście zobaczyć wpis o czymś konkretnym najpierw? Czego jesteście najbardziej ciekawe?
Miłej niedzieli!


Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...