Obserwatorzy

Google+ Followers

Jak dbać o siebie zimą?



Zima może być naprawdę ciężkim okresem dla naszej skóry i włosów (nie wspominając o zdrowiu).

O tej porze roku spotykamy się z wieloma nieprzyjemnymi czynnikami.
Przede wszystkim jest to zimno, częste zmiany temperatury (wchodzenie z zimna do ciepłego pomieszczenia, wychodzenie), wiatr, suche powietrze w pomieszczeniach. 

Przez niesprzyjające warunki nasza skóra staje się sucha, włosy też nie mają się najlepiej.

Co możemy zrobić?
-dla skóry

  1. Delikatne oczyszczanie skóry. Nasza skóra już jest wysuszona, musimy postarać się odbudowywać płaszcz lipidowy, a nie go zaburzać.
  2. Krem. Najlepiej sięgnąć po tłustszy krem niż w czasie innych pór roku, skóra potrzebuje szczególnego nawilżenia. Dodatkowo warto jest używać kremu niedługo przed wyjściem, aby zapewnić skórze ochronę.
  3. Filtry. W czasie zimy nasza skóra jest wrażliwa, a 80% promieni UV odbija się od śniegu i stanowi dla niej niebezpieczeństwo.
  4. Pomadka ochronna. Usta także nie mają lekko, narażone są na zimno i wiatr, a często dodatkowo im szkodzimy poprzez oblizywanie. Zimą usta są suche, często pękają, co jest bolesne i nieestetyczne. Najlepiej pomalować je pomadką/balsamem jeszcze przed wyjściem z domu i pamiętać o tym w ciągu dnia.
  5. Krem do rąk. Dłonie są często wystawione na zimno. Ubieramy się od stóp do głów, ale zapominamy o rękawiczkach. Wystawianie rąk na takie warunki atmosferyczne kończy się wysuszeniem skóry oraz szybszym jej starzeniem. Nie zapominajmy więc o kremie do rąk i rękawiczkach.
  6. Maseczki. Kolejny istotny element w zimowej pielęgnacji. Należy sięgać po maseczki nawilżające i odżywiające naszą cerę.
  7. Makijaż. Warstwa podkładu i pudru może być dodatkową barierą ochronną dla naszej skóry.


-dla włosów

  1. Czapka. Część z Was pewnie nie nosi czapki, ja sama kiedyś tego nie robiłam. Zimą cebulki włosów marzną, co je osłabia i wzmaga wypadanie włosów. Dlatego musimy je chronić.
  2. Silikony. To właśnie one stworzą na naszych włosach ochronną barierę, dzięki nim zmniejszymy ilość mechanicznych uszkodzeń, które w tym okresie są bardzo częste (ocierają się o kurtki, szaliki). 
  3. Odżywki. Ważną rolę odgrywa nawilżanie i odżywianie włosów w tym niesprzyjającym czasie.
  4. Olejowanie. 
  5. Związywanie włosów. To także trochę ograniczy mechaniczne uszkodzenia.


Mam nadzieję, że moje wskazówki się Wam przydadzą :)



(Nie mogłam się powstrzymać przed dodaniem kilku obrazków :) )

A Wy jak dbacie o siebie zimą?
Miłej soboty! :)



Świąteczna wishlista :)

Zero oryginalności, ale powiem szczerze, że lubię takie posty na innych blogach. Można trochę poznać blogera, zainspirować się, wpaść na dobry pomysł, albo po prostu wymyślić, co sami chcielibyśmy dostać. 
Zrobiłam taką niezbyt kosmetyczną wishlistę :)




1. Iphone 5s w tym konkretnym kolorze. Zakochałam się od pierwszego wejrzenia. A że mój telefon bardzo szwankuje już, to warto byłoby sprawić sobie coś, co działa i spełnia nasze oczekiwania. Mam nadzieję, że stanie się to prędzej niż później :)

2. Yankee Candle - przede wszystkim woski, najlepiej DUŻO wosków (bardzo chcę wypróbować zapach z obrazka, którego właściwie nie widać, jest to Salted Caramel), kominek jest tylko zachcianką, nie muszę go mieć natychmiast, bo w domu mam trzy czy cztery kominki :)

3. Hakuro H54 - muszę w końcu wypróbować, czy rzeczywiście takie cuda!

4. Revlon Colorstay - bardzo popularny podkład, z recenzji wiem, że dobrze kryje, jest wytrzymały i ogólnie warty swojej ceny. Jak będzie na promocji to z chęcią sama ocenię jak działa.

5. Przezroczysty parasol - właściwie aż tak mi się nie marzy, ale całkiem fajny jest, wpadł mi w oko.

6. Kindle - nie wiem czy muszę tłumaczyć? Cudeńko do czytania ebooków :)

7. Savon noir, czarne mydło - producent w zasadzie obojętny, byle miał prosty skład, bez niepotrzebnych dodatków.

8. Czapka Bleta - urzekł mnie kolor czapki :)

Jeszcze mam kilka cichych marzeń, ale myślę, że na razie taka dawka starczy :)



Pozdrawiamy! :)


I jeszcze jedno :)
Ilierette nominowała mnie do Liebster Blog Award, bardzo mi miło :)

1) Jak wygląda Twoja pielęgnacja twarzy?
Każdego ranka przemywam tonikiem (Fitomed do cery tłustej i trądzikowej), potem lekki krem i makijaż. Wieczorem zmywam makijaż i myję twarz emulsją micelarną (Cetaphil), potem w zależności czego potrzebuję maść cynkowa / krem (aktualnie La Roche Possay Cicaplast). Do tego jakieś dwa razy w tygodniu peeling (aktualnie Ziaja peeling enzymatyczny) i maseczka (ostatnio była Soraya do cery tłustej).

2) Jakbyś miała do wyboru tylko jeden kosmetyk, co byś wybrała?
Trudne pytanie, musiałabym to podzielić na kategorie szampony/odżywki/kremy etc, bo tak wybrać jeden jedyny, to nie wiem. Pewnie wybrałabym mój podkład, bo jeszcze nie zwalczyłam trądziku. ;)

3) Czy korzystałaś kiedyś z usług Brafitterki? Czym jest dla Ciebie biustonosz?
Nie korzystałam, ale niedługo się wybieram, bo znalazłam bardzo blisko siebie, więc warto spróbować. Stanik jest trochę męką trochę wybawieniem.

4) Pies czy kot?
Kiedyś bez wątpienia powiedziałabym PIES, ale odkąd straciłam mojego kochanego kota, ciężko mi wybrać. Chciałabym mieć znowu oba zwierzaki.

5) Czy cierpisz na zjawisko "nie mam co na siebie włożyć"? ;)
Nieustannie ;) Zwykle mam tak, że dwa/trzy dni wiem co założyć, a potem pustka. Jeszcze mam co założyć dzień po zakupach :)

6) Jaka jest twoja wymarzona długość włosów?
W zasadzie moje mi się całkiem podobają, ale mogłabym mieć do talii (nie tak znowu dużo mi brakuje), choć nie wiem, czy nie przeszkadzałyby mi ;)

7) W jakich kolorach najlepiej się czujesz? Jakich unikasz?
W mojej szafie gości najwięcej takich spokojniejszych kolorów, czerń, brąz, beż. Bardzo lubię bordowe ubrania :) Unikam wszelkich żarówiastych odcieni żółci, zieleni, niebieskiego czy różu. W ogóle to kolory nie goszczą u mnie raczej.

8) Masz jakąś fobię?
Przede wszystkim boję się pająków i wszystkich innych robali / owadów.

9) Ostatnio ciągle leci mi w głowie...
Przeczytałam pytanie i w mojej głowie zagościła pustka.

10) Masz jakąś ulubioną grę?
Kiedyś bardzo lubiłam Age of Empires i Heroes. 

11) Mój sposób na organizację to...
Jak muszę zorganizować sobie czas, bo mam dużo do zrobienia, to po prostu jakoś sobie układam w głowie plan czasowy i staram się tego trzymać. Oprócz tego sposobów brak ;)


Choćbym bardzo chciała, nie mam pojęcia kogo nominować, chyba wszyscy, których czytam mają już po kilka nominacji, więc ponawiam: jeśli ktoś zechciałby się pojawić w nominacjach z chęcią go wpiszę, ale nie chcę nikogo zmuszać do niczego :)


Teraz już ostatecznie pozdrawiam!



Nowości, nowości...

... czyli co kupiłam na promocjach.

ROSSMAN

No tu wydałam tylko 30zł, przede wszystkim zależało mi na matującym top coat'cie (nie mam pojęcia jak to odmienić ;) ). Oprócz tego wpadł planowany czerwony lakier, planowany biały lakier, nieplanowany lakier w bliżej nieokreślonym kolorze (grafit czy coś takiego). Oprócz tego eyeliner, który wzięłam pod wpływem chwili, sama nie wiem po co i róż, który wypróbuję jako bronzer.


(tutaj róż bardzo różowy wyszedł, jest bardziej pomarańczowo-brązowy)

SUPERPHARM


Tutaj też było raczej skromnie, rzuciłam się na krem Tołpy, który planowałam. Chciałam też wziąć Iwostin Purritin nawilżający, który uwielbiam, ale złapałam nie to, co chciałam. Także zostałam z kremem redukującym niedoskonałości (na pewno też się przyda).
Oprócz tego tran w tabletkach, na odporność i włosy i kilka drobniejszych rzeczy.



Korzystając z okazji, że znowu byłam w pobliżu, kupiłam jeszcze dwa lakiery po 1zł. Złapałam czarny, bo mój ukochany już gęstnieje i złoty, będę mogła wykonać jakiś manicure świąteczny ;)

A niekosmetycznie powiem też, że umieściłam nową wyszukiwarkę na blogu, po prawej stronie ją znajdziecie :) Wcześniejsza już dawno się psuła, teraz w ogóle nie działała, więc czas na zmianę. Po wciśnięciu "wyszukaj" nie zniechęćcie się widząc najpierw ze dwa wpisy sponsorowane, bo to google umieszcza, potem są już wpisy z bloga :)

A Wam jak się udały zakupy na promocjach? Poszalałyście? :)

Miss B Rainbow, nr 38


Dziś będzie o lakierze, trochę przesadziłam z ilością zdjęć, okroiłam to, ale i tak kilka wstawię. Trafiła mi się piękna modelka, więc trzeba coś wrzucić.
Modelką jest mój pies - Kora, sprawdziła się w tej roli, bo jak widać dobrze komponuje się kolorystycznie z resztą zdjęcia :)

Ale najpierw o lakierze...
Kupiłam go już jakiś czas temu, ale leżał w lodówce, bo miałam tyle lakierów otwartych (i tak praktycznie z nich nie korzystałam), potem telefon mi się popsuł i nie mogłam zrobić zdjęcia.
W końcu udało się go uwiecznić, więc mogę pisać :)


Po pierwsze chciałabym zwrócić uwagę na opakowanie, które jest dość fantazyjne, po bokach ma (nawet widać trochę na zdjęciach) takie wypustki, które dodają buteleczce uroku i ułatwiają trzymacie zakrętki.

Po otwarciu finezyjnej butelki w nasze nozdrza uderza nieciekawy smrodek, który mi się bardzo z czymś kojarzy, ale nie potrafię sprecyzować z czym. Po skończeniu malowania zapach jest niewyczuwalny. 

Pędzelek jest świetny, dobrze wyprofilowany, niezbyt gruby i niezbyt cienki, w sam raz. Dobrze się nim manewruje, należycie pokrywa płytkę lakierem. Dodając do tego odpowiednią konsystencję, wychodzi nam doskonałe połączenie :)

Oprócz zapachu lakier ma jeszcze jedną wadę, potrzebuje około 4 cienkich warstw, aby dobrze pokryć płytkę, jednakże bardzo szybko schnie, więc wychodzi na dobre. Poza tym lakier ma 20ml, więc dostajemy więcej niż standardowo.

tło nienajlepsze, ale było doskonałe światło ;)

Ale największym plusem jest to, ile za niego dałam. Otóż mój srebrny lakier o pojemności 20ml kosztował całe 1zł - słownie jeden. Kupując coś dla psa napotkałam sklep "wszystko po 1 zł" i patrzę a tam jakieś lakiery, więc nie mogłam sobie odmówić wejścia. :)

Podsumowując, lakier jest bardzo warty swojej ceny, powiedziałabym nawet, że ją przewyższa. Jeśli gdzieś go spotkacie w równie korzystnych warunkach, polecam.
I rada na przyszłość, czasem warto zajrzeć do takich sklepów, w których z pozoru nic nie ma. Nie spodziewałam się cudów po tych lakierach, ale jednak wyszło fajnie!

A teraz kilka zdjęć z modelką :)





P.S. ja już po jednej próbnej, jutro matematyka, w czwartek angielski i spokój do maja :)

Grüße und Küsse (ćwiczymy niemiecki)!

Rossmann, Isana, Body Creme Sheabutter & Kakao


Według producenta

Krem zapewnia dogłębna pielęgnację skóry suchej. Ph przyjazne dla skóry- tolerancja skóry potwierdzona dermatologicznie.

Skład: Aqua, Glycerin, Glyceryl Stearate SE, Ethylexyl Stearate, Cocos Nucifera Oil, Butylene Glycol, Cetyl Alcohol, Butyrospermum Parkii Butter, Panthenol, Copernicia Cerifera Cera, Theobroma Cacao Butter, Sodium Cetearyl Sulfate, Parfum, Isopropyl Palmitate, Carbomer, Phenoxyethanol, Tocopheryl Acetate, Sodium Hydroxide, Ethylhexylglycerin, Tetrasodium Glutamate Diacetate, Benzyl Alcohol, Benzyl Benzoate, Coumarin.

Według mnie

Cena jest korzystna - 10 zł za 500ml kremu. Konsystencja jest lekka, raczej średnio-rzadka. Dostępny tylko w Rossmanach. Pachnie jak dla mnie ładnie, choć na dłuższą metę jest trochę męczący.
Całkiem dobrze się wchłania.
Nawilżenie  skóry jest średnie, nie napiszę hymnów pochwalnych, bo nie robi na mnie specjalnego wrażenia, jeśli nie macie suchej skóry to krem się nadaje, delikatnie nawilży po kąpieli. Ale nie oczekujmy po nim cudów.

Lubię go używać do kremowania włosów, sam w sobie średnio działa, ale wypracowałam sposób - najpierw nakładam obficie krem na długość, czekam aż się trochę wchłonie i wtedy psikam olejem i trzymam przez dłuższy czas. Efekty bardzo dobre :)

Myślę, że jak wykończę ten krem, to poszukam czegoś innego. Nie jest czymś, przy czym chciałabym się zatrzymać na dłuższy czas.



Od jutra mam matury próbne, jutro polski, w środę matematyka i w czwartek angielski. Trzymajcie kciuki (zwłaszcza w środę :) )
Trzymajcie się ciepło! :)

Maybelline, Colorama nr 77


Kolejny kolorek od Maybelline Colorama, z którego jestem bardzo zadowolona. Na zdjęciach wyszedł całkiem podobnie jak na żywo - delikatny róż. 
Duży plus za butelkę, która mi się bardzo podoba. Kolejny plus za pędzelek, łatwo się go używa, umożliwia dokładne pokrycie płytki paznokcia. Lakier nie rozlewa się po skórkach. Zawsze używam dwóch warstw, w tym przypadku krycie jest średnie przy jednej warstwie. Wytrzymałość przeciętna :)
Do tego wszystkiego niska cena - 10zł.
Na pewno niedługo zaopatrzę się w inne kolory.



Jeszcze w kwestii technicznej, wystąpił mały problem i aktualnie jestem pozbawiona możliwości robienia zdjęć. Jeśli wszystko dobrze pójdzie, to w przyszłym tygodniu będzie już dobrze. W przeciwnym wypadku będę musiała kupić nowy sprzęt. 
Mam kilka zapasowych postów, ale chciałam pokazać co upolowałam na przecenach w drogeriach. Mam nadzieję, że już niedługo się pochwalę :)
Pozdrawiam wszystkich serdecznie :)


Zapraszam także na rozdanie na blogu Dobra rada.

Mrs. Potters, balsam aloes i jedwab


Według producenta

Balsam zawiera nawilżający ekstrakt z aloesu, wygładzające proteiny jedwabiu oraz regenerujący ekstrakt z białej herbaty do włosów suchych i zniszczonych. Formuła bazująca na naturalnych składnikach sprawia, że włosy regenerują się od środka, są dobrze nawilżone, nabierają zdrowego wyglądu i łatwiej się rozczesują. 

Skład: Aqua, Cetearyl AlcoholCetrimonium ChlorideIsopropyl MyristateDimethicone CopolyolAloe Barbadensis, Camelia SinensisPropylene Glycol,Hydrolyzed Silk, Parfum, Isopropyl Alcohol, Magnesium Nitrate, Magnesium Chloride, Lethylcholoroisothiazolin one, Methylisothiazolinone, Citric Acid, Limonene Linalool

Według mnie

Balsamu używam do mycia włosów (metoda mycia odżywką - zapraszam). 
Opakowanie jest duże i niezbyt wygodne, wykonane z bardzo niefajnego plastiku. Jak widać na zdjęciu butelka się wygina przy próbie wydobycia produktu, kiedy jest go już mniej. Ciężko jest wykończyć balsam.
Zamknięcie typu "klik", nie mam mu nic do zarzucenia.
Konsystencja dobra, niezbyt gęsta, ale nie ucieka z ręki, dobrze współpracuje. Zapach mi osobiście się podoba, jest dość delikatny, więc nie powinien nikomu przeszkadzać.
I przechodząc do działania w roli szamponu: balsam sprawdza się, delikatnie oczyszcza, po chwili masażu jakby się odrobinę pienił, po dodaniu wody i dalszym masażu jest naprawdę dobrze. Włosy nie są splątane, są miękkie, przyjemne. Jedynym minusem jest to, że w systemie mycia włosów Mrs Potters powinnam je myć codziennie (ratuje mnie suchy szampon).
Cena nie jest wygórowana, jakieś 7-8 zł za 500 ml :)

Używałyście kiedyś tej odżywki? Jakie wrażenia?
Pozdrawiam wszystkich serdecznie! :)

Jak myć włosy?

Mamy różne możliwości mycia włosów, kluczem jest znalezienie tej najlepszej dla siebie.

Pierwszą zna każdy - zwykłe mycie szamponem, ale i tą metodę możecie udoskonalić. Ważne jest to, jaki szampon wybierzecie. Najlepiej nie używać szamponu z SLS i SLES (o których piszę tu), a delikatnego szamponu na przykład dziecięcego, a tych mocniejszych tylko raz na jakiś czas dla większego oczyszczenia.

OMO - skrót ten oznacza Odżywianie Mycie Odżywianie. Najpierw na włosy kładziemy olej lub odżywkę, które mają chronić włosy przed wysuszającym szamponem i mieć ogólnie dobry wpływ. Ja zwykle jako pierwsze O używam właśnie oleju albo wymieszanych masek, które mają w sobie tyle różnych składników i mogłyby obciążyć mi włosy. Takie odżywianie zadziała, jeśli nie potraktujemy potem włosów SLSem a czymś delikatnym. Potem mamy M czyli mycie, czego chyba nie muszę tłumaczyć. Potem jest drugie O, czyli drugi raz odżywianie, gdzie nakładam po prostu jakąś dobrą odżywkę, która nawilży i odżywi włosy, ale raczej ich nie obciąży (by wyeliminować ewentualne obciążenie można nałożyć odżywkę od wysokości ucha w dół).

Metoda kubeczkowa polega na tym, że zwykły szampon rozcieńczamy wodą na przykład we wspomnianym kubeczku. Metoda ta jest dobra dla szamponów, które nie mają SLSów, gdyż ma za zadanie spienić szampon, co zwiększa jego wydajność oraz niweluje plątanie włosów (które zwykle pojawia się, gdy intensywnie je trzemy w celu wytworzenia piany).
Metoda ta doczekała się udoskonalenia, którym jest przelanie rozwodnionego szamponu do pojemnika, który wytwarza pianę. Wtedy nie ma już nic trudnego, piękna piana wylewa się nam na ręce i mycie staje się dziecinnie proste.

Ostatnią metodą mycia włosów, o której chciałabym wspomnieć jest:
Mycie odżywką - początkowo może się to wydać dziwne, w końcu jak odżywka może umyć nam włosy? Otóż niespodzianka jest taka, że istnieją też takie odżywki, po prostu muszą zawierać Cetrimonium Chloride i nie mieć silikonów.
Zacząć musimy jednak od porządnego oczyszczenia włosów szamponem z SLS, który usunie wszelkie nabudowane substancje. Takie oczyszczenie powinno się powtarzać co jakiś czas (zależy jak często myjemy włosy, najlepiej po prostu obserwować, kiedy włosy zaczynają wyglądać mniej świeżo mimo mycia, wtedy należy użyć SLS).
Mycie odżywką zajmuje nam trochę więcej czasu i jest mniej ekonomiczne. Nakładamy odżywkę na skalp, potem delikatnie masujemy i zostawiamy odżywkę na kilka minut (aby zdążyła oczyścić włosy). Po tych kilku minutach polewamy trochę włosy wodą i masujemy (ja tak robię, nawet kilka razy, nie wiem jak inni, ale u mnie bardzo dobrze się to sprawdza) i spłukujemy.
Po takim umyciu głowy włosy są miękkie i bardzo dobrze wyglądają nawet bez użycia kolejnej odżywki. Jednak są pewne minusy, kiedy myję włosy odżywką, powinnam je myć tak naprawdę codziennie, bo zauważyłam, że działa gorzej niż szampon. Jednak ja mam włosy przetłuszczające się, więc może u posiadaczek włosów normalnych się to sprawdzi (a u suchowłosych to już na pewno :) ). W każdym razie warto spróbować, w końcu nic nie stracicie.
Ja do mycia odżywką używam balsamu Mrs Potters z aloesem i jedwabiem

Znałyście te metody? Której używacie? :)


Ubolewam nad tym, że gdy wracam do domu, jest już niezbyt jasno. W weekend robiłam zdjęcia do nowych postów, to tak naprawdę tylko kilka godzin porannych w sobotę obdarzyło mnie światłem, które się do czegoś nadawało. Także muszę sobie robić zdjęcia na zapas.


Liebster Blog Award

Dziś trochę prywatnie, bo TAG :)

Przyszedł czas i na mnie, dostałam nominację do Liebster Blog Award od Szminki w wielkim mieście, za co bardzo dziękuję. :)
Zasady zabawy są następujące:
"Nominacja do Liebster Award jest otrzymywana od innego blogera w ramach uznania za „dobrze wykonaną robotę”. Jest przyznawana dla blogów o mniejszej liczbie  obserwatorów więc daje możliwość ich rozpowszechnienia. Po odebraniu nagrody należy odpowiedzieć na 11 pytań otrzymanych od osoby, która Cię nominowała. Następnie Ty nominujesz 11 osób (informujesz ich o tym) oraz zadajesz im 11 pytań. Nie wolno nominować bloga, który Cię nominował."



Pytania :)

1. Ulubiony drink z palemką
Niestety jak na razie drinka z palemką jeszcze nie dostałam ;) 

2. Wymarzone wakację spędziła bym ... ?
Na ciepłej plaży, przy szafirowym morzu i najlepiej pod palmą! Jakaś ciepła wyspa.

3. Kosmetyk bez którego nie wyobrażam sobie "życia"?
Takich jest kilka, ale jakbym miała wybrać to chyba korektor (przy aktualnym bardzo nieidealnym stanie cery)

4. Moja największa zaleta to ... ?
Tak naprawdę to nie mi o tym mówić, ale wydaje mi się, że bardzo dobrą cechą u mnie jest otwartość i przyjazne nastawienie.

5 Moja największa wada to ... ?
Zdecydowanie lenistwo :)

6. Twoja ulubiona książka?
Myślę, że Saga o Ludziach Lodu, a naj naj to chyba jej pierwsza część.

7. Dlaczego blogujesz ?
Bo lubię, blog jest takim moim miejscem, mogę tu pisać o tym, co naprawdę mnie interesuje. Poza tym widząc, że ktoś to czyta, czuję się doceniona, poprawia mi humor.

8. Czy czytałaś "biblię" Blogera i co sądzisz o jej autorze Tomku Tomczyku ?
Jeszcze nie czytałam, czeka aż będę miała chwilę czasu :) O autorze dowiedziałam się niedawno, nie mam zdania na jego temat jak na razie.

9. Szklanka jest do połowy pełna czy pusta ??? innymi słowy czy jesteś optymistką ?
Po prostu jest pół szklanki :) Jestem raczej realistką po prostu.

10. Co byś zrobiła z wygraną z totolotka ?
Kupiłabym sobie całą masę kosmetyków, kupiłabym coś, o czym marzą moi rodzice, a potem zainwestowałabym we własnego konia i super trenera :)

11. Czy przyjaźń między kobietą a facetem to prawda czy mit ?
Zdecydowanie prawda.

Nominowała mnie też Bea http://foxyfanatic.blogspot.com/, również bardzo mi miło i dziękuję za pamięć! 


  • Jakiego rodzaju postu/-ów nigdy nie umieścisz na swoim blogu?
  • Właściwie to "never say never" :)

  • Jaką cechę charakteru cenisz w sobie najbardziej i dlaczego?
  • Prawdziwość, nie lubię osób, które w oczy mówią Ci jedno, a za plecami zupełnie co innego. Potrafią Cię obgadać na prawo i lewo, a potem najnormalniej w świecie udawać przyjaciół.


  • Czy zwracasz uwagę na to czy kosmetyk jest testowany na zwierzętach?
  • Zwracam, zdarza mi się jeszcze korzystać z kosmetyków testowanych, bo na przykład takie już mam, a dopiero niedawno tak naprawdę zainteresowałam się tematem. Ale czytam, które firmy testują, które tylko używają substancji z listy już przetestowanych. Los zwierząt leży mi na sercu, choć ciężko jest jednym cięciem wyeliminować wszystkie kosmetyki testowane.


  • Czy interesujesz się sportem, uprawiasz lub uprawiałaś jakąś dyscyplinę sportową?
  • Dla mnie najwspanialszym sportem na świecie jest jazda konna, miałam dość długą przerwę, ale po maturze nic mnie nie powstrzyma przed powrotem :)


  • Festiwale muzyczne (typu Woodstock, Open’er itp.) – tak czy nie? Dlaczego?
  • Raczej tak :) Wiadomo, że czasem może ograniczyć nas czas albo finanse, ale jeśli uda nam się wyrwać, to może być świetna rozrywka (aczkolwiek chyba nie przekonałabym się do kąpieli błotnej na Woodstocku ;) )


  • Jakimi słowami/mottem/cytatem kierujesz się w życiu?
  • "Nie ma rzeczy niemożliwych" :)


  • Kino czy teatr?
  • Kino, może ma na to wpływ, że właściwie byłam na dwóch sztukach, które naprawdę mi się spodobały, reszta nie za bardzo. Kino mnie bardziej interesuje, bo więcej się dzieje, wiele miejsc, wiele bohaterów. Myślę, że mój pogląd jest ukształtowany też przez mój wiek, a raczej czas, w którym się wychowałam.


  • Jakie zajęcie jest dla Ciebie najbardziej odprężające, relaksujące?
  • Spanie :) Mogłabym przespać całe życie, a oprócz tego uwielbiam czytać w wannie, w gorącej wodzie z bąbelkami. Lubię też seans serialowy, kiedy leżę w łóżku owinięta kołderką. 
    Choć nie pogardzę spokojnym spotkaniem w jakimś barze z bliską osobą.


  • Czy masz swój niezastąpiony kosmetyk do którego zawsze wracasz?
  • A żeby to jeden ;) Między innymi żel do twarzy Cetaphil :)


  • Co chciałabyś wprowadzić do swojej diety, a co w niej ograniczyć i dlaczego?
  • Warzywa! Ponieważ są zdrowe i niskokaloryczne ;) Oraz doskonale wpływają na skórę i włosy.


  • Kogo ze sławnych osób uważasz za ideał pod względem wyglądu? Wybierz kobietę i/lub mężczyznę.
  • Oj, kilka takich jest, choć wydaje mi się, że nie ma ideałów :)
    Nina Dobrev, Candice Accola, Lucy Hale, Eva Longoria, Kaya Scodelario i Yvonne Strahovski.
    Trochę tego wyszło, ale ciężko zdecydować :(


    Zdecydowałam, że nie chcę nikogo nominować, z tego względu, że nie każdy lubi takie zabawy, ale gdyby ktoś chciał to proszę o komentarz, z chęcią wtedy go tu umieszczę :)

    Z okazji tego TAGu chciałabym Was zapytać, czy bylibyście zainteresowaniu odrobiną prywaty, która co jakiś czas pojawiałaby się na blogu? Coś a propos filmów, seriali, książek? Nie zamierzam robić z bloga pamiętnika, czy uzewnętrzniać swych filozoficznych myśli, tylko czasem napisać o tym, co lubię przeczytać, obejrzeć, jeśli tylko Was to interesuje, to z chęcią co jakiś czas bym coś takiego napisała :)

    Pozdrawiam gorąco :)

    Tajniki składów - SLS i SLES

    Najpierw rozszyfrujmy te skróty: SLS czyli Sodium Lauryl Sulfate, SLES czyli Sodium Laureth Sulfate.
    Prawdopodobnie każda z Was spotkała się już z tymi substancjami, być może nieświadomie.

    SLS i SLES są tanimi detergentami, dodawanymi praktycznie wszędzie: szampony, żele pod prysznic, mydła, płyny i olejki do kąpieli a także do chemii gospodarczej. Wpływają na pienienie się produktu.

    SLS i SLES (a także Ammonium Lauryl Sulfate i Sodium Myreth Sulfate) oczyszczają skórę poprzez niszczenie warstwy lipidowej, co powoduje nadmierne wydzielanie łoju w reakcji obronnej.
    W skrajnych przypadkach mogą powodować świąd, rumień. Może być przyczyną powstawania łupieżu, podrażnień skalpu, łamliwości i wypadania włosów i wspomnianego już łojotoku.
    Powodują podrażnienie oczu i zapalenie spojówek, jeśli dostaną się do jamy nosowej, mogą spowodować nieżyt nosa.
    Przenikają do krwi, są metabolizowane w wątrobie, mogą uszkodzić układ nerwowy i układ odpornościowy skóry.
    W zbliżeniu z narządami płciowymi mogą sprawić nieprawidłowy przebieg spermatogenezy i oogenezy.
    Detergenty te zmieniają pH skóry z kwaśnego na zasadowe, co pogarsza funkcję barierową, skóra staje się sucha i szorstka.

    Niedawno wyczytałam też, że SLS i SLES mogą być zanieczyszczone dioksanem (dioxane), który jest rakotwórczy.

    Opierając się o powyższe informacje, łatwo jest stwierdzić, że kosmetyki zawierające te detergenty mogą nam wybitnie nie służyć. Oczywiście mówimy tu o różnych osobach, każdy organizm jest inny, niektóre reagują lepiej niektóre gorzej. 
    Jednak lepiej jest nie przesadzać z częstością używania SLS i SLES, bywają one potrzebne to oczyszczenia, ale na co dzień można myć włosy lekkim szamponem, który nie będzie atakował warstwy lipidowej, a od czasu do czasu używać mocniejszego szamponu. Nasze włosy same nam pokażą kiedy ten czas nadejdzie.
    Nawet wtedy lepiej jest wybrać trochę delikatniejszych kuzynów na przykład Sodium Myreth Sulfate.

    Joanna Naturia, pokrzywa i zielona herbata, szampon


    To był mój pierwszy, świadomie wybrany szampon :) 

    Według producenta

    Receptura tego szamponu została opracowana, aby pielęgnować włosy przetłuszczające się i normalne. Ulepszony skład wzbogacony jest o naturalne ekstrakty roslinne z pokrzywy i zielonej herbaty, dzięki czemu wzmacnia włosy i działa antyłojotokowo, tonizująco i przeciwzapalnie. Szampon sprawia, że włosy odzyskują sprężystość, puszystość i blask. Są miękkie i delikatne w dotyku oraz mniej się przetłuszczają. 
    Pokrzywa - cenne źrodło witamin, wzmacnia włosy oraz działa antyłojotokowo i tonizująco.
    Zielona herbata - wykazuje silne właściwości przeciwzapalne, wzmacnia włosy i nadaje połysk.

    Skład: Aqua, Sodium Laureth Sulfate, Cocamidopropyl Betaine, Cocamide Dea, Soyamide Dea, Cocamidopropylamine Oxide, Sodium Laureth-4 Carboxylate, Glycereth-7, PEG-7, Glyceryl Cocoate, Urtica Dioica, Camellia Sinensis, Propylene Glycol, Butylene Glycol, Citric Acid, Disodium Etda, Sodium Chloride, Parfum, Hexyl Cinnamal, Limonene, Dmdm Hydantoin, Methylchloroisothiazolinone, Methylisothiazolinone, Cl 42090, Cl 47005


    Moim zdaniem

    Szampon ten jest dla mnie po prostu oczyszczaczem.
    Cena jest bardzo niska, około 5 zł, dostępność dobra, jest chociażby w Rossmanie.
    Butelka jest w porządku, przezroczysty plastik umożliwia kontrolowanie ilości produktu, zamknięcie też wygodne, nie ma problemu z otwieraniem.
    Zapach jest ładny, całkiem orzeźwiający, uprzyjemnia chwilę mycia włosów.
    Konsystencja jest płynna, spływa z ręki. Średnio się pieni. Za to bardzo dobrze oczyszcza, włosy są czyste aż "skrzypią".
    Aczkolwiek po użyciu tego szamponu, włosy nie są, jak obiecuje producent, miękkie i delikatne. Są czyste, ale do miękkości potrzebna jest odżywka. Nie zauważyłam też, żeby mniej się przetłuszczały.

    Ogólnie produkt jest w porządku, jeśli oczekujemy od niego oczyszczania, bo nic więcej nie dostaniemy ;)

    Ja nie używam go na co dzień tylko do mocniejszego oczyszczenia, po prostu kiedy widzę, że włosy tego potrzebują. SLS jest mocnym detergentem, więc używany codziennie może podrażniać skalp, wysuszać go i powodować mocniejsze przetłuszczanie się włosów. Dlatego proponuję używania lżejszych szamponów, a SLSów tylko wtedy gdy jest potrzeba. :)
    Niedługo opiszę czym myję włosy częściej, jakiś czas temu pojawiła się notka o szamponie Babydream, którego jeszcze niedawno używałam :)

    A Wy czym myjecie włosy? :)
    Pozdrawiam serdecznie i miłego piątku! 


    Lakier, Maybelline COLORAMA nr 652


    Dzisiejszym bohaterem jest lakier COLORAMA nr 652. 
    Podoba mi się wiele kolorów z tej serii, ten mnie trochę zawiódł tym, że w buteleczce wygląda inaczej niż na paznokciach. Kolor paznokci na pierwszym zdjęciu dobrze oddaje rzeczywistą barwę (na drugim zdjęciu jakieś dziwne wyszły, ale warto pokazać w innym świetle).

    Lakier ma świetny pędzelek, którym dobrze się manewruje i bez problemu można pokryć płytkę paznokcia. Konsystencja jest w porządku, nie rozlewa się po skórkach, dobrze się rozprowadza. Lakier dobrze kryje po jednej warstwie to jego duży plus. Szybko schnie.
    Cena jest typowa - 10zł za sztukę. Podoba mi się buteleczka, jest okrągła, zgrabna, złapała mnie za serce :)

    Lakiery z tej serii są naprawdę warte polecenia.



    Eveline żel do skórek



    Według producenta

    Profesjonalny preparat marki Eveline Cosmetics, który szybko, łatwo i skutecznie usuwa suche, zgrubiałe i przerośnięte skórki wokół paznokci, bez ryzyka powstania uszkodzeń. Żel do skórek Eveline Cosmetics zapobiega zadzieraniu, pękaniu i narastaniu skórek na płytkę paznokciową.
    Zawiera olej z awokado, który pielęgnuje, wygładza i intensywnie je nawilża. 

    Skład: Aqua/Water, Glycerin, Potassium Hydroxide, Carbomer, Potassium Sorbate, Cl 77891, Persea Gratissima (Avocado) Oil. (24.08.2012)

    Według mnie

    Opakowanie to wygodna tubka zakończona dziubkiem. Aplikator nie jest zbyt wygodny, wydaje mi się, że dziura jest po prostu za duża i wypływa za dużo produktu, aplikacja jest trudna, trzeba palcem nakładać żel na skórki, cały palec jest w nim umazany i połowa paznokcia również (chyba, że to ja jestem upośledzona i nie potrafię go użyć).
    Konsystencja - na pewno nie jest to żel, raczej rzadki krem. Zapach jest dziwny, ale słabo wyczuwalny.
    Cena to 10zł za 12ml, wydaje się sporo, ale produkt jest wydajny.

    Produkt rzeczywiście ułatwia odsuwanie skórek, nie mogę określić jak działa na "suche, zgrubiałe i przerośnięte" skórki, bo takowych nie mam, ale moje normalne skórki łatwiej dają się odsuwać i są nawilżone (choć to raczej zasługa wcierania olejków).

    Właściwie nie wiem, po co kupiłam ten produkt, nie był mi potrzebny, bo skórki nie są moim problemem.

    A Wy, jakie macie sposoby na skórki? :)



    Lakier do paznokci Oasis, Marrakech by Oriflame


    Kolejnym bohaterem jest lakier, który bardzo pozytywnie mnie zadziwił jedną cechą.

    Kupiłam go bardzo dawno temu, leżał wraz z innymi lakierami w lodówce przez długi czas, zapomniany i nieużywany. Dziś otworzyłam szufladkę, zastanawiając się czym pomalować paznokcie i znalazłam go. Pierwsza myśl, która przyszła mi do głowy to to, że powinnam go wyrzucić, bo nie ma szans dobrze pomalować paznokci czymś, co już ponad pół roku (jak nie z rok) leży w lodówce. 
    No, ale postanowiłam sprawdzić i okazało się, że konsystencja jest bardzo dobra, nie ma problemu by dobrze pomalować paznokcie.

    Ceny niestety nie pamiętam. Butelka ma pojemność 7ml.  Kolor jest bardzo fajny, brązowy z połyskiem, ma jakby mikroskopijne, świecące drobinki.
    Maluje się dobrze, pędzelek mógłby być lepiej zrobiony, bo utrudnia precyzyjne pomalowanie płytki paznokcia. 
    Czas schnięcia jest bardzo szybki.
    Trwałość jest słaba, może to zbieg okoliczności, ale na palcu wskazującym zeszła mi spora część lakieru, jakąś dobę od czasu malowania :/

    Nie orientuję się tylko, czy lakier jest nadal dostępny w sprzedaży.


    Eva natura, Herbal garden, krem intensywnie nawilżający


    Według producenta

    Lekki i doskonale wchłaniający się krem o intensywnym działaniu nawilżającym. Zapewnia optymalny efekt wygładzenia i poprawy elastyczności skóry. 
    Zawiera ekstrakt z melisy bogaty we flawonoidy, które spowalniają procesy starzenia się skóry. Kompleks nawilżający NMF zapewni długotrwałe nawilżenie, alantoina i D - pantenol działają kojąco i uspokajająco. 

    Skład: Aqua, Cetearyl Alcohol / Ceteareth-20, Vitis Vinifera (Grape) Oil, Isopropyl Palmitate, Glycerin, Cetyl Alcohol, Melissa Officinalis (Common Bahu) Extract, Sodium Lactate / Sodium PCA / Glycine / Fructose / Urea / Niacinamide / Inositol / Sodium Benzoate / Lactic Acid, Phenoxyethanol / Methylparaben / Ethylparaben / Propylparaben / Butylparaben, Tocopheryl Acetate, Allantoin, Parfum, Carbomer, Aloe Barbadensis Leaf Juice, Sodium Hydroxide, PEG-8 / Tocopherol / Ascorbyl Palmitate / Ascorbic Acid / Citric Acid, 2-Bromo-2-Nitropropane-1,3-Diol, Linalool, Hydroxycitronellal, Hexyl Cinnamal, Benzyl Salicylate, Citronellol, Geraniol, Limonene.

    Według mnie

    Opakowanie jest wygodne, skromna szata graficzna. Krem ma przyjemny, delikatny zapach. Konsystencja jest bardzo lekka, dość rzadka, jest bardzo wydajny. Krem świetnie się wchłania, wystarczy chwila, nie pozostawia filmu na skórze, dzięki tym cechom jest idealny pod makijaż. Delikatnie nawilża. Dobrze działa na cerę trądzikową (było to wtedy, kiedy zmieniłam pielęgnację twarzy, więc był jednym z czynników, który poprawił jej stan).
    Cena jest mała, 7-8zł, dostępny na pewno w Rossmanie, nie wiem gdzie jeszcze. ;)


    Publikuję również na PnK

    Serum Biovax A+E


    Według producenta

    Biovax A+E Serum Wzmacniające to prawdziwy zastrzyk witaminowy dla Twoich włosów. Receptura preparatu stworzona została na bazie witamin A i E, będących źródłem młodości i witalności.
    A+E Serum Wzmacniające:
    - Odżywia zniszczone partie włosów.
    - Zmniejsza ich łamliwość.
    - Nadaje włosom naturalny połysk i gładkość.
    - Hamuje rozdwajanie końcówek.
    - Wzmacnia naturalną barierę ochronną włosa.

    Skład: Cyclomethicone, Cyclopentasiloxane (and) Dimethiconol, Amodimethicone, Phenyl Trimethicone, Isohexadecane (and)Polyisobutane, Parfum, Isopropyl Myristate, Glicyne Soja (Soybean) Oil, Carthamus Tinctorius (Safflower) Seed Oil, Linoleic Acid, Tocopheryl Acetate, Retinyl Palmitate, Geraniol.

    Według mnie

    Serum jest zamknięte w wygodnej buteleczce z pompką, co jest dużym udogodnieniem, nie trzeba się brudzić ani zanieczyszczać kosmetyku, aby wydobyć potrzebną dawkę (jedna "pompka" starcza na końcówki). Do tego ten aplikator dozuje dokładnie tyle, ile potrzebuję.
    Cena nie jest wysoka, około 10 zł za 15ml, często możemy znaleźć w SuperPharmie w promocji 1+1 za grosz :)
    Serum ma lekką, płynną konsystencję, łatwo się rozprowadza i szybko się wchłania. Do tego bardzo ładnie pachnie (choć to kwestia gustu).
    Kosmetyk bardzo dobrze wpływa na włosy, po zastosowaniu go włosy są wyraźnie bardziej miękkie, błyszczące, wyglądają zdrowiej. Dodatkowo przy regularnym stosowaniu (po każdym myciu) zauważyłam, że końcówki mniej się rozdwajają.

    Z czystym sumieniem mogę polecić to serum, producent spełnił swoje obietnice, produkt jest wart swojej ceny :)


    Publikuję również na PnK


    Projekt trnd - Oral B Professional Care


    Niedawno poszukałam portali, które umożliwiają testowanie różnych produkcji w zamian za recenzowanie ich, zdawanie raportów. Między innymi znalazłam trnd, z początku sądziłam, że to tylko czcze obietnice, bo portal nie miał na koncie jeszcze żadnych projektów. W końcu stwierdziłam, że nic nie stracę i zgłosiłam się do projektu Oral B.

    Po zakończeniu zapisów nie spodziewałam się cudów, możecie sobie jednak wyobrazić moją radość gdy dostałam maila, że zostałam zakwalifikowana do testów. Paczka przyszła do mnie już dzień po mailu.

    Pierwsze wrażenie o firmie bardzo pozytywne - szybka wysyłka. W środku znalazłam krótki liścik do mnie jako testującej, szczoteczkę elektryczną, 8 wymiennych końcówek, książeczkę do badania opinii, ulotkę wprowadzającą w zalety szczoteczki oraz małe ulotki do rozdania znajomym.


    Obowiązki testującego są bardzo proste, przede wszystkim testujemy i na bieżąco wysyłamy ekipie trnd raporty. Po drugie mamy rozmawiać z rodziną i znajomymi o tym, że produkt dostaliśmy, o jego zaletach, możemy im przekazać (w wypadku tego akurat projektu) końcówkę wymienną, aby mogli spróbować jak szczoteczka działa. Po rozmowie przeprowadzamy króciutkie badanie opinii, zajmie nam to maksymalnie 3 minuty.
    Potem raporty i wyniki badań opinii wpisujemy na stronie trnd.
    Mile widziane są także zdjęcia.

    Nie wydaje się to trudne, prawda? :)






    Moja opinia o testowanym produkcie

    Szczoteczka bardzo przypadła mi do gustu, dobrze myje zęby, na pewno lepiej niż szczoteczka manualna. Produkt oferuje nam kilka bonusów, które ułatwiają życie na przykład czasomierz, który po 30 sekundach daje nam sygnał do zmiany miejsca mycia, a po zalecanych przez dentystów 2 minutach mycia szczoteczka daje nam kolejny znak, że to już czas, aby skończyć. 

    Kolejne spostrzeżenia przekażę, jak będę już dłuższy czas używała szczoteczki :)

    Pozdrawiam!
    Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...